irek86pl / 22.01.2020

Wpływ rowerów na nasze życie

Wpływ rowerów na środowisko

W badaniu z 2011 r. przeprowadzonym przez Europejską Federację Rowerową (European Cycling Federation) porównano średnie emisje rowerów zwykłych i elektrycznych z innymi środkami transportu, biorąc przy tym pod uwagę środowiskowy koszt ich produkcji oraz użytkowania. W przypadku rowerów uwzględniono też dodatkowy wydatek energetyczny samych użytkowników w postaci spalonych kalorii. Według obliczeń emisja na każdy kilometr pokonany zwykłym rowerem wynosi 21 gramów CO2, a rowerem elektrycznym 1 gram więcej. W przypadku samochodów wynik to 271 gram na kilometr na osobę oraz 101 gram na kilometr na pasażera autobusów.

Z badania wynikło, że gdyby każdy kraj członkowski Unii Europejskiej miał taki udział rowerów w podróżach co Dania, to redukcja wyniosłaby od 5 do 11% całkowitej emisji, czyli niemal połowę zmiany potrzebnej do osiągnięcia unijnego celu do 2020 r. oraz przyniosłoby od 57 do 125% redukcji emisji niezbędnej w sektorze transportowym.

Według amerykańskiego raportu z 2015 r. w wielu przypadkach rowery elektryczne mogą być bardziej wydajne na pasażerokilometr niż transport szynowy. Gdyby globalny udział rowerów w podróżach w miastach wzrósł z około 6% obecnie do 11% w 2030 r. i 14% w 2050 r., ta zmiana ograniczyłaby całkowitą emisję CO2 o 7% w 2030 r. oraz 11% w 2050 r..

Wpływ jazdy na rowerze na zdrowie

Wiele naukowych opracowań dowodzi, że ludzie regularnie jeżdżący na rowerze mają mniejsze skłonności do otyłości, cukrzycy, udarów, chorób serca i różnych rodzajów raka[8]. Rowerzyści nie tylko zyskują kilka lat życia, ale mają też większe szanse pozostać mobilnymi i niezależnymi w podeszłym wieku czy uniknąć demencji[8]. U ludzi, którzy jeździli do pracy rowerem, istnieje o 40% mniejsze ryzyko zgonu w czasie 15 lat badania niż pozostałych[8]. Kolarstwo znacznie poprawia kondycję układu sercowo-naczyniowego[8]. Szpital Northern General Hospital w Sheffield przeprowadził badanie w trakcie którego zbadano sprawozdania z sekcji zwłok 32 osób, które regularnie jeździły na rowerze i zmarły w różnych okolicznościach. Porównano ich serca z organami innych zmarłych tym samym wieku i tej samej płci. Okazało się, że w grupie poruszającej się na rowerach znacznie rzadziej dochodziło do zaczopowania tętnic i obstrukcji naczyń wieńcowych.

Inne badanie, opublikowane w 2016 r. przez Uniwersytet Południowej Danii, wykazało, że jazda na rowerze nawet w stosunkowo małym wymiarze czasu może znacząco zmniejszyć ryzyko wystąpienia schorzeń serca. Naukowcy przez 20 lat monitorowali 50 000 osób w wieku od 50 do 65 lat. Ci, którzy jeździli rowerem przynajmniej dziewięćdziesiąt minut tygodniowo, byli o 24% mniej narażeni na dusznicę bolesną i zawał serca w danym czasie. Przy jeździe rowerem zaledwie pół godziny tygodniowo ryzyko spadało o 16%.

W 2000 r. ten sam uniwersytet zbadał efekty dojeżdżania rowerem do miejsca pracy lub nauki. Badacze przyglądali się życiu 30 000 mieszkańców Kopenhagi w różnym wieku średnio przez okres 15 lat. W trakcie trwania projektu zmarło 6000 osób. Okazało się, że u ludzi jeżdżących do pracy rowerem ryzyko, że umrą w trakcie okresu badania, było o 40% niższe (nawet po wzięciu pod uwagę wpływu czynników typu poziom aktywności sportowej niezwiązanej z transportem).

Adrian Davis powiedział: „Ludzie, którzy mówią, że jeżdżenie rowerem jest niebezpieczne, nie mają racji – mówi. Zabije nas siedzenie w miejscu, co większości społeczeństwa zdarza się zdecydowanie za często”.

Co roku na rowerach ginie niewiele ponad setka Brytyjczyków (w Polsce w 2017 roku zginęło 220 rowerzystów, liczba ta spadła o ponad połowę w ciągu dekady)[14][15], w tym samym czasie 85000 innych osób umrze z powodu chorób wywołanych brakiem aktywności fizycznej, przede wszystkim na choroby serca i raka[16][15]. Siedzący tryb życia jest drugim albo czwartym najważniejszym czynnikiem ryzyka przedwczesnej śmierci[15]. Niewiele dalej plasuje się otyłość, którą brak ruchu pogłębia[15]. W 2010 r. badacze przestudiowali kilkadziesiąt opracowań, żeby policzyć, co by się stało, gdyby z dnia na dzień 500 000 osób przesiadło się z samochodu na rower. W Holandii średnio korzyści przewyższały zagrożenia mniej więcej dziewięciokrotnie, a w starszych grupach wiekowych ten współczynnik rósł jeszcze bardziej. W Wielkiej Brytanii korzyści związane z większą długością życia były siedmiokrotnie wyższe niż zagrożenia.

Jak wykazało badanie z 2013 r. przeprowadzone w Australii, seniorzy, którzy regularnie jeżdżą na rowerze, mają dużo mocniejsze mięśnie nóg i lepiej rozwinięty zmysł równowagi, co zmniejsza ryzyko groźnego upadku.

W 2014 r. Ben Barratt zmierzył, na jaki poziom czarnego węgla, substancji zawartej w spalinach z silników diesla, narażeni są kierowca karetki, kurier rowerowy, małe dziecko, emeryt, pracownik biurowy i uczeń. Każdego uczestnika wyposażył w przyrząd pomiarowy i czujnik GPS. Po 24 godzinach okazało się, że u kuriera rowerowego wynik był drugi od końca. Zdaniem Barratta przyczyną mógł być pęd powietrza rozwiewający spaliny, które wewnątrz samochodu się kumulują (odczyt u kierowcy karetki był najwyższy). W zakorkowanych miastach rower jest szybszy i umożliwia jazdę mniejszymi uliczkami, co dodatkowo zmniejsza ekspozycję na spaliny. Zdaniem Audrey de Nazelle istnieje też czynnik, który niweluje ten efekt – na rowerze najczęściej oddychamy głębiej, więc do naszego organizmu dostaje się proporcjonalnie więcej szkodliwych substancji. Przyspieszony oddech oznacza, że globalnie rowerzyści wdychają więcej zanieczyszczeń niż kierowcy.

Wpływ rowerów na emancypację

W Wielkiej Brytanii na kobiety i dziewczynki przypada 29% przejazdów odbywanych na rowerze. W W Warszawie 34,8%, w Stanach Zjednoczonych 24%, a w Australii 21%.

W Danii i Holandii kobiety stanowią odpowiednio 55 oraz 56% rowerzystów. Jest możliwe, że równy udział obu płci w ruchu rowerowym jest powiązany z dobrą infrastrukturą. Badanie przeprowadzone w Nowym Jorku wykazało, że na Piątej Alei, gdzie znajduje się wydzielona droga dla rowerów, udział kobiet wynosił 20%. Na równoległej Szóstej Alei, gdzie nie ma infrastruktury rowerowej, 10%. W publikacji Lady Cyclist z 1895 r. angielska pisarka Louise Jeye pisała o wolności jaką daje rower: „To nowa era, nowa era emancypacji, a przyniósł ją rower. Nieskrępowane obecnością przyzwoitki lub co gorsza męskiego adoratora młode dziewczyny naszych czasów cieszą się wolnością pedałowania i jazdą wśród pięknych krajobrazów. Mogą poczuć prawdziwą niezależność, a ponadto, poprawiając swoją kondycję fizyczną, dbają też o umysł”.

Steve Jones określił kiedyś rower mianem najważniejszego wynalazku przeciwdziałającego zaburzeniom genetycznym. Dzięki rowerom ludzie szukający partnerów w pobliskich miejscowościach, mogli teraz wybierać ze znacznie większej grupy osób.

W 2011 r. Transport for London wykazał, że typowymi rowerzystami w Londynie byli najczęściej biali mężczyźni przed 40 r. ż., o zarobkach od średniego do wysokiego. Według kolejnego badania przeprowadzonego w 2016 r., już po budowie kilku tras rowerowych, czarnoskórzy oraz mieszkańcy należący do mniejszości etnicznych zaczęli równie często regularnie podróżować rowerem co biali.

Wpływ rowerów na biznes

W Grazu zapytano właścicieli sklepów, ilu ich zdaniem z ich klientów przyjeżdża autem. Sklepikarze oszacowali procent takich klientów na 58%, lecz kierowców było o połowę mniej. Podobne wyniki uzyskano w badaniach w Bristolu, Vancouver i Toronto, w Portland i w Szczecinie[28].

Badania realizowane między innymi w Kopenhadze wykazały, że choć klienci na rowerach kupują mniej podczas jednej wizyty, to zaglądają do sklepu częściej, więc w ogólnym rozrachunku wydają więcej niż ci zmotoryzowani. W 2013 r. nowojorski Departament Transportu zamówił cykl analiz wpływu wybranych nowych dróg dla rowerów na firmy. Badacze ustalili, że 3 lata po wytyczeniu pasów rowerowych na Dziewiątej Alei na Manhattanie dochody przedsiębiorstw zlokalizowanych wzdłuż tej ulicy urosły o 49%, podczas gdy zyski firm przy trzech podobnych ulicach, przy których pasy dla rowerów nie powstały, poszły w górę zaledwie o 26%. Podobnie na Brooklynie, gdzie sprzedaż w dzielnicy wzrosła średnio o 60%, ale wzdłuż drogi dla rowerów na Vanderbilt Avenue się podwoiła. „Wynika stąd, że stworzenie bezpieczniejszej, bardziej przyjaznej i zrównoważonej infrastruktury ulicznej rzadko szkodzi lokalnym przedsiębiorcom, a w przeważającej większości przypadków jest dla nich błogosławieństwem” – podsumowanie raportu.